SKLEP

Grillgoszcz, czyli foodpairing level kiełbasa

7 czerwca 2016

Gdy fani idą do domu, silna reprezentacja kraftu wyciąga kiełbasę na wierzch.

 

Na Beergoszczy przyszedł do nas niepostrzeżenie. Skradał się przez cały dzień, by w końcu zaatakować po zamknięciu stoisk. Głód. Skoczył nam do gardeł i nie chciał puścić. Postanowiliśmy coś z tym zrobić i w przypływie Brokreacyjnej kreatywności uderzyliśmy do mieszczącego się rzut beretem od Hali Łuczniczka Tesco.

Kilkanaście minut później byliśmy z powrotem pod Halą, by głodnych nakarmić, a spragnionych nasycić. W jednej ręce grill, w drugiej – kiełbasy, musztardy, keczupy, pieczywo i – oczywiście – coś płynnego.

Towarzyszy znaleźliśmy od razu. Już w wyprawie do sklepu towarzyszyły nam ekipy PiwoWarowniBrowaru Stu Mostów, a pod Łuczniczką dołączyły inne wygłodniałe browary. Nie będziemy wymieniać wszystkich, by kogoś niesłusznie nie pominąć, ale uwierzcie na słowo – było gęsto. Wspomnimy tylko o Docencie, który w okolicznościach gastronomicznych widywany jest tak rzadko, jak kraft w Biedronce. Jasne, nic nie zjadł, ale ważne że był. 😉

Grillgoszcz Brokreacja

Mięsna uczta trwała dobrych kilka godzin, by grubo po północy przenieść się na piwną kolację/śniadanie do Kraftodajni, nowego bydgoskiego multitapu. Brokreacja approved – wpadajcie tam koniecznie.

No i tak sobie pomyśleliśmy, czy tej jednorazowej, bardzo udanej Grillgoszczy nie przemienić w stałą Grillokrację, która  będzie zamykać główną część każdego festiwalu? Być może w nocy z 7 na 8 maja 2016 r. narodziła się nowa kraftowa tradycja.

Grill wrócił z nami do Krakowa, więc jakby co – wiecie gdzie nas szukać. To co, ma ktoś ochotę na kiełbaskę? 😉

PS: foty robione butelką Butchera, więc proszę nie obruszać się z powodu jakości.